środa, 6 stycznia 2016

Akceptacja siebie w wieku dojrzałym

Z różnych artykułów, które dotyczą np. menopauzy, my kobiety, możemy wyczytać, że jeśli poznamy swoje ograniczenia psychofizyczne związane z tym okresem, wówczas łatwiej będzie nam zaakceptować siebie. W pierwszej kolejności dostrzegamy zmiany w swoim wizerunku, próbujemy zaakceptować swoją cielesność, co nie zawsze jest łatwe! Spowalnia się nasza przemiana materii, zmienia figura, pojawiają pierwsze zmarszczki, a skóra traci swoją sprężystość. Niestety, jest to "walka z wiatrakami"! Możemy co najwyżej opóźnić proces starzenia się, ale całkowicie go nie zatrzymamy.  Ten czas przemian, nie jest czasem straconym, gdyż mamy możliwość poznać samą siebie w różnych sferach naszego życia. Może odkryjemy jakąś pasję, pokochamy podróże, odkryjemy smaki i zapachy przywożone z dalekich wypraw. Róbmy to, co sprawia nam przyjemność. Popatrzmy na siebie z czułością, zapytajmy siebie: jakie kolory lubimy i jaki rodzaj muzyki wprawia nas w dobry nastrój. Mamy też dostęp do dobrych kosmetyków, dzięki którym poczujemy się lepiej. To wszystko ma sprzyjać odkrywaniu siebie na nowo, ale i wprowadzeniu w nasze życie harmonii.
We wcześniejszym poście, wspominałam, o bilansie życiowym, który w naszym odczuciu nie zawsze wychodzi na zero. Jest to oczywiście ocena tego, jakie było nasze dotychczasowe życie, nasza przeszłość, coś czego nie można już cofnąć czy powtórzyć! Co możemy zrobić dla siebie? Mamy np. dwa wyjścia - jedno, to żyć przeszłością w kółko ją rozpamiętując, tracąc przy okazji teraźniejszość lub zaakceptować tę przeszłość, przyjąć do wiadomości wszystkie plusy i minusy naszego życia z całym dobrodziejstwem inwentarza. Pewnych zdarzeń i faktów nie da się już cofnąć czy wymazać z naszego życiorysu! Często łączy się to z silnymi emocjami, poczuciem niższej wartości czy wstydu. Ta cała sfera psychofizyczna, wsłuchanie się w siebie, skonfrontowanie ze swoimi słabościami i możliwościami, może być nowym doświadczeniem na drodze do stworzenia, nowego świadomego "ja"! Równie ważne jest, aby zaakceptować słabości i ograniczenia osób z naszego otoczenia np.starzejących się rodziców, uświadomić sobie, że mamy "pobożne życzenia", które nie mogą być spełnione przez osoby trzecie, a my w trosce o swoje zdrowie i wzajemne relacje nie powinnyśmy pielęgnować w sobie żalu.
Czego oczekuję i wymagam od siebie?
Bardzo łatwo jest oczekiwać i wymagać czegoś od innych! Ale warto zadać sobie pytanie: czy w ogóle, mam jakieś oczekiwania wobec samej siebie? Bo mogę np. siedzieć, użalać się nad swoim losem i nie robić absolutnie nic, ale wtedy łatwo mogę wpaść w huśtawkę nastrojów, poczucie niższości i mieć pretensje do całego świata! A można choćby wytyczyć sobie jakieś krótkodystansowe cele lub odkryć i rozwijać nowe pasje, pomagać innym (rodzicom, wnukom), czuć się potrzebną i dowartościowaną. To wszystko ma na celu bycie ważną i wartościową osobą. Po wielu latach dbania o rodzinę, wreszcie mam czas, aby zadbać o siebie! Robię coś fajnego, coś, co sprawia przyjemność mnie i innym. Mogę zapisać się na naukę języka obcego, kurs tańca, naukę pływania, naukę gry w tenisa etc. Mogę chodzić, jako wolontariusz do domu dziecka, schroniska dla zwierząt czy hospicjum, by nieść pomoc innym. Takie nowe działania popychają nas tylko do przodu, pokazują nam nową siebie...ładniejszą i bogatszą wewnętrznie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz