środa, 6 stycznia 2016

Dla Mamusi..., czyli krótka historia pewnego obrazu

Witam,
Mimo że do Dnia Matki pozostaje nam czekać bez mała jeszcze pół roku, to chciałabym opowiedzieć Wam krótką historię pewnego obrazu...
Dawno, dawno temu żyła sobie mała dziewczynka o imieniu Weronika. Jak inne dzieci w jej wieku chodziła do przedszkola. Pewnego razu pani przedszkolanka powiedziała, aby dzieci namalowały obraz swojej mamy, tak jak ją widzą i wręczyły go w Dniu Matki. Weronika przystąpiła do pracy z wielką radością, bo bardzo lubiła malować i rysować. Był to jedyny moment w jej życiu, który jak szybko nadszedł, tak i szybko odpłynął, bo przecież tyle rzeczy było jeszcze do dotknięcia i poznania. Świat wydawał się tak piękny i tajemniczy... Pani zleciła, aby dzieci namalowały obraz na desce farbami wodnymi. Weronika poszła w swoim zamyśle jeszcze dalej i namalowała...obraz dwustronny?! To znaczy na jednej stronie namalowana swoją mamę w wersji odświętnej w pełnym makijażu, fryzura a'la "mokra włoszka" :)
Zdjęcie0528
Na drugiej stronie deski namalowała mamę w wersji dziennej tj. w upiętych włosach, okularach przeciwsłonecznych na głowie i lżejszym makijażu z podpisem: "DLA MAMUSI".
Zdjęcie0529

Tak widziała swoją mamę 5 letnia wówczas Weronika. Minęły lata od czasu stworzenia tego wiekopomnego, podwójnego dzieła. Mała Weronika dorosła, zmieniła się w młodą kobietę, tylko ten obraz pozostał wciąż niezmienny i cenny dla jej mamy, czyli dla mnie...
PS.
Z okazji majowego Dnia Matki życzę wszystkim Mamom miłości tej bezwarunkowej do swoich Dzieci oraz odrobinę tej mądrej miłości do samych siebie. A w ogóle, to kto nam zabroni obchodzić Dzień Matki w styczniu?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz